09.24.08
Malarze
Wszyscy jesteśmy artystami
Malujemy świat
Bielą radości
Różem ciepła
Czerwienią nadziei
Pomarańczem przyjaźni
Żółcią szczerości
Zielenią spokoju
Błękitem miłości
I
Granatem pysznym
Fioletem smutku
Bordo zazdrości
Brązem chciwości
Smutną szarością
Czernią nienawiści
12 lipiec 2002r.
***
Późno
Nie mogę zasnąć
Budzą mnie demony północy
Kłębią się w głowie pytania
Mącące spokój umysłu
Czy widzisz mnie
Czy słyszysz mnie
Czy jesteś tylko wyobrażeniem
Ta cisza mnie przeraża
Dlaczego milczysz
O1.2005
***
Połączyliśmy się
Niczym dwa strumienie
Niesieni nurtem namiętności
Stworzyliśmy jedną rzekę
Przeglądamy się w sobie nawzajem
Jak w zwierciadle
Nie przeszkodzą nam kamienie
Pokonamy każdą tamę
Podążamy w tym samym kierunku
By wpłynąć do morza
Gdzie na zawsze pozostaniemy razem
25.03.2002
***
Tylko chwila
Zaćmienia umysłu
Moment spełnienia
Ukrytych pragnień
Później znów
Ból istnienia
Cierpienie w samotności
Nie wierzę już
W nieskończoną miłość
Październik 2005
***
Im jestem bliżej
tym dalej
im bardziej oddalona
magnez działa mocniej
nie chcę już być
tylko twoja przybraną siostrą
zauważ we mnie kobietę
odkryj wszystkie zakątki mej wyspy
przebij się przez gąszcz drzew
znajdź ukryty skarb
daję ci mapę
ale jeśli chcesz
kieruj się intuicją
i tak już straciliśmy
resztki rozumu
04.2003
Zima
Biały puch niczym manna
Spada na ziemię
Delikatne płatki
Miłości
Zamarzają od dotyku zimnych serc
Lud obojętny
Ostre sople nienawiści
Mroźny powiew egoizmu
Grad zazdrości
Kiedy wreszcie zakwitną
Przebiśniegi pokory
Stokrotki przebaczenia
01.2005
Szept sumienia
Posuwa się po śliskiej powierzchni
Człowiek
Świat stał przed nim
Słońce świeciło dla niego
Świerszcz grał na skrzypcach
Ściął wszystkie kłosy zbóż
Życie swawolnie przetańczył
Przeszalał bez namysłu
Skazany na starość
Wśród szuwarów i smutku
Z oczu spływają łzy rozpaczy
Pozostały jeszcze okruszki miłości
Czy skosztuje białego chleba
Czy przemieni się
Z nędznika w świętego
To kosztuje schylenie się
Do stóp Najwyższego
Czy skruszy skamieniałe serce
I uniesie się na skrzydłach
Ku światłu
Sumienie szepcze
Czy usłyszy jego głos
Czy go nie zagłuszy
10.2004
***
Matko o twarzy tak czarnej
Jak noc bezgwiezdna
O oczach błyszczących nadzieją
Choć przygnębionych
Za tę ranę na policzku
Tak bardzo Cię ukochałam
Matko o twarzy tak czarnej
Jak moja rozpacz
O ustach lekko uśmiechniętych
Choć zaciśniętych z bólu
Oczyść
Wiarę ze zwątpienia
Grudzień 2006
Kajakiem po Liwcu
Płynę po wzburzonej rzece
Próbuje utrzymać równowagę
By nie wpaść do wody
Staram się wiosłować miarowo
By osiągnąć cel
Nawet brody i szuwary
Mi nie straszne
Chociaż gęste trawy
Przesłaniają mi słońce
A płycizna rzeki spowalnia
Mimo lęku wypływam na głębię
Zmęczona po całym dniu
Siadam szczęśliwa na brzegu
I podziwiam z jaka zręcznością
Rak porusza się do tyłu
Dziwie się że świat
Co dzień na nowo
Mnie zaskakuje
I wprawia w dziecięcy zachwyt
30.08.2005
***
Gdy za oknem mrok
Pozwól mi być kruchą i delikatną
W Twoich ramionach
Otocz mnie sobą
Bym przestała się bać
Palącego blasku księżyca
Jego poświata niech
Oświeca nasze dusze
Jak gwiazdy lśniące
Szczęściem
Odbitym od siebie nawzajem
Wrzesień 2006