12.22.08

Wigilia

Opublikowany w move heaven and earth, poetry @ 8:22 pm - autor: magdalenamaria

więcej niż 12 potraw

nowiutkie kieliszki

idę od domu do domu

wyrzucają mnie za drzwi

wytykają palcami

podarta sukienka

nie ma ojca

śmierdzę alkoholem

pusty talerzyk czeka

niepotrzebnie

na wędrowca

rzez niewiniątek wciąż trwa

aktualne są rozkazy Heroda

nie pozwolę

zgładzić mego dziecka

urodzę

choćby w opuszczonej stodole

położę w żłóbku

nie licząc nawet na przybycie Mędrców

jak to mieliby pobrudzić spodnie

uprasowane w kancik

klękając przed

biedakiem w łachmanach

na brudnej ziemi

wąchać smród osła

wolą siedzieć wygodnie w fotelach

podziwiać prezenty

spod uginającej się od złota choinki

jednak przeoczyli

najpiękniejszy Dar

12.2004

10.08.08

***

Opublikowany w move heaven and earth, poetry tagged @ 7:05 pm - autor: magdalenamaria

Nie wiem skąd jestem

Nie wiem po co jestem

Nie wiem dlaczego jestem

Nie wiem jak jestem

Nie wiem z czego jestem

Nie wiem jak długo jestem

Nie wiem gdzie jestem

Nie wiem czyja jestem

Nie wiem przez kogo jestem

Nie wiem z kim jestem

Nie wiem pod kim jestem

Nie wiem ponad kim jestem

Nie wiem kim jestem

Nie wiem kiedy jestem

Nie wiem czy jeszcze jestem

09.24.08

Malarze

Opublikowany w move heaven and earth, poetry @ 7:22 pm - autor: magdalenamaria

Wszyscy jesteśmy artystami

Malujemy świat

Bielą radości

Różem ciepła

Czerwienią nadziei

Pomarańczem przyjaźni

Żółcią szczerości

Zielenią spokoju

Błękitem miłości

I

Granatem pysznym

Fioletem smutku

Bordo zazdrości

Brązem chciwości

Smutną szarością

Czernią nienawiści

12 lipiec 2002r.

***

Opublikowany w move heaven and earth, poetry @ 7:19 pm - autor: magdalenamaria

Późno

Nie mogę zasnąć

Budzą mnie demony północy

Kłębią się w głowie pytania

Mącące spokój umysłu

Czy widzisz mnie

Czy słyszysz mnie

Czy jesteś tylko wyobrażeniem

Ta cisza mnie przeraża

Dlaczego milczysz

O1.2005

Zima

Opublikowany w move heaven and earth, nature, poetry @ 6:31 pm - autor: magdalenamaria

Biały puch niczym manna

Spada na ziemię

Delikatne płatki

Miłości

Zamarzają od dotyku zimnych serc

Lud obojętny

Ostre sople nienawiści

Mroźny powiew egoizmu

Grad zazdrości

Kiedy wreszcie zakwitną

Przebiśniegi pokory

Stokrotki przebaczenia

01.2005

Szept sumienia

Opublikowany w move heaven and earth, poetry @ 6:26 pm - autor: magdalenamaria

Posuwa się po śliskiej powierzchni

Człowiek

Świat stał przed nim

Słońce świeciło dla niego

Świerszcz grał na skrzypcach

Ściął wszystkie kłosy zbóż

Życie swawolnie przetańczył

Przeszalał bez namysłu

Skazany na starość

Wśród szuwarów i smutku

Z oczu spływają łzy rozpaczy

Pozostały jeszcze okruszki miłości

Czy skosztuje białego chleba

Czy przemieni się

Z nędznika w świętego

To kosztuje schylenie się

Do stóp Najwyższego

Czy skruszy skamieniałe serce

I uniesie się na skrzydłach

Ku światłu

Sumienie szepcze

Czy usłyszy jego głos

Czy go nie zagłuszy

10.2004

***

Opublikowany w move heaven and earth, poetry @ 6:23 pm - autor: magdalenamaria

Matko o twarzy tak czarnej

Jak noc bezgwiezdna

O oczach błyszczących nadzieją

Choć przygnębionych

Za tę ranę na policzku

Tak bardzo Cię ukochałam

Matko o twarzy tak czarnej

Jak moja rozpacz

O ustach lekko uśmiechniętych

Choć zaciśniętych z bólu

Oczyść

Wiarę ze zwątpienia

Grudzień 2006

Kajakiem po Liwcu

Opublikowany w move heaven and earth, nature, poetry @ 6:18 pm - autor: magdalenamaria

Płynę po wzburzonej rzece

Próbuje utrzymać równowagę

By nie wpaść do wody

Staram się wiosłować miarowo

By osiągnąć cel

Nawet brody i szuwary

Mi nie straszne

Chociaż gęste trawy

Przesłaniają mi słońce

A płycizna rzeki spowalnia

Mimo lęku wypływam na głębię

Zmęczona po całym dniu

Siadam szczęśliwa na brzegu

I podziwiam z jaka zręcznością

Rak porusza się do tyłu

Dziwie się że świat

Co dzień na nowo

Mnie zaskakuje

I wprawia w dziecięcy zachwyt

30.08.2005

Woda życia

Opublikowany w move heaven and earth, poetry @ 3:32 pm - autor: magdalenamaria

Jesteś wodą

Bez której nie przetrwamy

Możesz ugasić nasze pragnienie szczęścia

Kapiesz nas w Jordanie

A my znów brudzimy ręce

Jak dzieci przy zabawie

Mimo to nadal jesteś dla nas

Źródłem mądrości

Potokiem sprawiedliwości

Rzeką wiary

Wodospadem nadziei

Jeziorem dobroci

Morzem hojności

Oceanem miłości

Zwierciadłem prawdy

Głębią miłosierdzia

Przez krew niewinną

I czysta wodę

Które wytrysnęły z przebitego włócznią boku

Wypłukałeś zza paznokci

Brud

Żwir

Piasek

Wskazałeś nam drogę do oazy

Abyśmy nie zginęli na pustyni

Pomóż nam ją kroczyć

Abyśmy nie ulegali fatamorganie

13 kwiecień 2001r.

***

Opublikowany w move heaven and earth, poetry @ 2:51 pm - autor: magdalenamaria

Zbyt wiele kasztanów

Upadło pod ciężarem rozpaczy

I rozbiło się

O nieczuły asfalt

Zgniła żółć wspomnień

Nie może dłużej zatruwać myśli

Królowa Bieli otula puchem

Szarość jesiennych dni

By uchronić przed melancholią

A jej Stróżowie

Przemieniają lęk przed burzą

I gniewnymi chmurami

W spokój zimowego poranka

Śnieg błyszczy się w słońcu

A drzewa jaśnieją

Od blasku promieni

Styczeń 2005

Następna strona