12.22.08
Wigilia
więcej niż 12 potraw
nowiutkie kieliszki
idę od domu do domu
wyrzucają mnie za drzwi
wytykają palcami
podarta sukienka
nie ma ojca
śmierdzę alkoholem
pusty talerzyk czeka
niepotrzebnie
na wędrowca
rzez niewiniątek wciąż trwa
aktualne są rozkazy Heroda
nie pozwolę
zgładzić mego dziecka
urodzę
choćby w opuszczonej stodole
położę w żłóbku
nie licząc nawet na przybycie Mędrców
jak to mieliby pobrudzić spodnie
uprasowane w kancik
klękając przed
biedakiem w łachmanach
na brudnej ziemi
wąchać smród osła
wolą siedzieć wygodnie w fotelach
podziwiać prezenty
spod uginającej się od złota choinki
jednak przeoczyli
najpiękniejszy Dar
12.2004
10.08.08
***
Nie wiem skąd jestem
Nie wiem po co jestem
Nie wiem dlaczego jestem
Nie wiem jak jestem
Nie wiem z czego jestem
Nie wiem jak długo jestem
Nie wiem gdzie jestem
Nie wiem czyja jestem
Nie wiem przez kogo jestem
Nie wiem z kim jestem
Nie wiem pod kim jestem
Nie wiem ponad kim jestem
Nie wiem kim jestem
Nie wiem kiedy jestem
Nie wiem czy jeszcze jestem
09.24.08
Malarze
Wszyscy jesteśmy artystami
Malujemy świat
Bielą radości
Różem ciepła
Czerwienią nadziei
Pomarańczem przyjaźni
Żółcią szczerości
Zielenią spokoju
Błękitem miłości
I
Granatem pysznym
Fioletem smutku
Bordo zazdrości
Brązem chciwości
Smutną szarością
Czernią nienawiści
12 lipiec 2002r.
***
Późno
Nie mogę zasnąć
Budzą mnie demony północy
Kłębią się w głowie pytania
Mącące spokój umysłu
Czy widzisz mnie
Czy słyszysz mnie
Czy jesteś tylko wyobrażeniem
Ta cisza mnie przeraża
Dlaczego milczysz
O1.2005
Zima
Biały puch niczym manna
Spada na ziemię
Delikatne płatki
Miłości
Zamarzają od dotyku zimnych serc
Lud obojętny
Ostre sople nienawiści
Mroźny powiew egoizmu
Grad zazdrości
Kiedy wreszcie zakwitną
Przebiśniegi pokory
Stokrotki przebaczenia
01.2005
Szept sumienia
Posuwa się po śliskiej powierzchni
Człowiek
Świat stał przed nim
Słońce świeciło dla niego
Świerszcz grał na skrzypcach
Ściął wszystkie kłosy zbóż
Życie swawolnie przetańczył
Przeszalał bez namysłu
Skazany na starość
Wśród szuwarów i smutku
Z oczu spływają łzy rozpaczy
Pozostały jeszcze okruszki miłości
Czy skosztuje białego chleba
Czy przemieni się
Z nędznika w świętego
To kosztuje schylenie się
Do stóp Najwyższego
Czy skruszy skamieniałe serce
I uniesie się na skrzydłach
Ku światłu
Sumienie szepcze
Czy usłyszy jego głos
Czy go nie zagłuszy
10.2004
***
Matko o twarzy tak czarnej
Jak noc bezgwiezdna
O oczach błyszczących nadzieją
Choć przygnębionych
Za tę ranę na policzku
Tak bardzo Cię ukochałam
Matko o twarzy tak czarnej
Jak moja rozpacz
O ustach lekko uśmiechniętych
Choć zaciśniętych z bólu
Oczyść
Wiarę ze zwątpienia
Grudzień 2006
Kajakiem po Liwcu
Płynę po wzburzonej rzece
Próbuje utrzymać równowagę
By nie wpaść do wody
Staram się wiosłować miarowo
By osiągnąć cel
Nawet brody i szuwary
Mi nie straszne
Chociaż gęste trawy
Przesłaniają mi słońce
A płycizna rzeki spowalnia
Mimo lęku wypływam na głębię
Zmęczona po całym dniu
Siadam szczęśliwa na brzegu
I podziwiam z jaka zręcznością
Rak porusza się do tyłu
Dziwie się że świat
Co dzień na nowo
Mnie zaskakuje
I wprawia w dziecięcy zachwyt
30.08.2005
Woda życia
Jesteś wodą
Bez której nie przetrwamy
Możesz ugasić nasze pragnienie szczęścia
Kapiesz nas w Jordanie
A my znów brudzimy ręce
Jak dzieci przy zabawie
Mimo to nadal jesteś dla nas
Źródłem mądrości
Potokiem sprawiedliwości
Rzeką wiary
Wodospadem nadziei
Jeziorem dobroci
Morzem hojności
Oceanem miłości
Zwierciadłem prawdy
Głębią miłosierdzia
Przez krew niewinną
I czysta wodę
Które wytrysnęły z przebitego włócznią boku
Wypłukałeś zza paznokci
Brud
Żwir
Piasek
Wskazałeś nam drogę do oazy
Abyśmy nie zginęli na pustyni
Pomóż nam ją kroczyć
Abyśmy nie ulegali fatamorganie
13 kwiecień 2001r.
***
Zbyt wiele kasztanów
Upadło pod ciężarem rozpaczy
I rozbiło się
O nieczuły asfalt
Zgniła żółć wspomnień
Nie może dłużej zatruwać myśli
Królowa Bieli otula puchem
Szarość jesiennych dni
By uchronić przed melancholią
A jej Stróżowie
Przemieniają lęk przed burzą
I gniewnymi chmurami
W spokój zimowego poranka
Śnieg błyszczy się w słońcu
A drzewa jaśnieją
Od blasku promieni
Styczeń 2005