09.24.08

Zima

Opublikowany w move heaven and earth, nature, poetry @ 6:31 pm - autor: magdalenamaria

Biały puch niczym manna

Spada na ziemię

Delikatne płatki

Miłości

Zamarzają od dotyku zimnych serc

Lud obojętny

Ostre sople nienawiści

Mroźny powiew egoizmu

Grad zazdrości

Kiedy wreszcie zakwitną

Przebiśniegi pokory

Stokrotki przebaczenia

01.2005

Kajakiem po Liwcu

Opublikowany w move heaven and earth, nature, poetry @ 6:18 pm - autor: magdalenamaria

Płynę po wzburzonej rzece

Próbuje utrzymać równowagę

By nie wpaść do wody

Staram się wiosłować miarowo

By osiągnąć cel

Nawet brody i szuwary

Mi nie straszne

Chociaż gęste trawy

Przesłaniają mi słońce

A płycizna rzeki spowalnia

Mimo lęku wypływam na głębię

Zmęczona po całym dniu

Siadam szczęśliwa na brzegu

I podziwiam z jaka zręcznością

Rak porusza się do tyłu

Dziwie się że świat

Co dzień na nowo

Mnie zaskakuje

I wprawia w dziecięcy zachwyt

30.08.2005

Spacer po parku

Opublikowany w love, nature, poetry @ 3:45 pm - autor: magdalenamaria

kiedy znów liść kasztanowca

dotknie mej twarzy

schowamy się w gałęziach

czy będziemy jeszcze płynąć

jak łabędzie po stawie

noszę przy sobie kasztany

które zbieraliśmy razem

mam też liście jesienne

one są nadal czerwone

ale nasze serca już wyblakły

twoje jest całkiem zimne

jak woda w stawie

jak pusta ławka w parku

może jeszcze kiedyś

na niej usiądziemy

a ty ogrzejesz mnie

promieniami słońca

Siedlce,15.09.2000r.

Ogród

Opublikowany w move heaven and earth, nature, poetry @ 2:30 pm - autor: magdalenamaria

Rośniemy obok siebie

Jak kwiaty

By wzajemnie się ubogacać

I przynosić radość

Ogrodnikowi

I ludziom

Jak róże

popadamy w samozachwyt

i ranimy innych

nie zauważając drugiego człowieka

wbijamy mu kolce

uczmy się od trawy

pokory

chociaż podeptana

potrafi milczeć

i przynosi nam nieustannie

nadzieję

na odrodzenie

26.10. 2004

09.23.08

***

Opublikowany w nature, poetry tagged @ 10:20 pm - autor: magdalenamaria

wrony wrzeszczą

rozdzierając ciszę

błądzę

wśród wiekowych drzew

skazanych na wycięcie

dotykam kory

próbuje poczuć

jak oddych dąb

uderzona krzykiem

uciekających ptaków

upadam

otrzepuje z policzka

perełki mchu

jesień 2007 rok